201611.29
Kategoria Komentarze

Mołdawia, Bułgaria i Estonia – dryf ku Rosji?


Objęcie władzy w Estonii, Bułgarii i Mołdawii przez prorosyjskie siły polityczne budzi wiele kontrowersji w europejskich środkach masowego przekazu. Wielu ekspertów i polityków mówi o zagrożeniu, o możliwości wzmocnienia wpływu Rosji na Europę, dopatrując się zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy i jej jedności. Spróbujmy zatem ocenić, czy te obawy mogą się ziścić.

Większego ryzyka z tego powodu, że władzę w Estonii sprawuje nowa koalicja polityczna – brak, chociaż wielu ekspertów denerwuje wieloletnia współpraca Estońskiej Partii Centrum (obecnie ta partia jest jedną z głównych sił politycznych nowej koalicji – Red.) z partią z Rosji „Jedinaja Rossija”. Nowa koalicja zgodnie opowiada się jednak za zachowaniem priorytetów w polityce zewnętrznej i polityce bezpieczeństwa kraju.

russia_kom

Source: flickr.com by Nicolas Raymond, CC BY 2.0

Co się tyczy Mołdawii, to o prorosyjskich sentymentach mieszkańców tego kraju wiadomo od dawna, w znacznej mierze są one pochodną tego, że zbyt wielu obywateli Mołdawii opiera się na pracy w Rosji. Warto jednak zauważyć, że chociaż politycy szafują prorosyjskimi oświadczeniami, w rzeczywistości często działają w inny sposób. Na skutek tego kraj powoli ale skutecznie zmierza ku integracji z Zachodem.

Moim zdaniem podobna sytuacja ma miejsce również Bułgarii, gdzie wyborcy, którzy wiele stracili na skutek wojny na sankcje gospodarcze pomiędzy Unią Europejską a Rosją pozytywnie reagują na prorosyjską retorykę polityków. Chciałbym zwrócić uwagę, że aby w pełni zrozumieć całokształt procesów politycznych zachodzących w Europie, należy mieć świadomość, że choć kryzys gospodarczy się skończył – wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej jest niski, a gospodarki krajów członkowskich znajdują się nie w najlepszym stanie. Prezydent Bułgarii Rosen Plewnelijew, na dwa dni przed wyborami wystąpił z antyrosyjskim oświadczeniem… ale widocznie Bułgarzy są zbyt mocno zmęczeni eurointegracją, by to coś zmieniło.

Maia Sandu, była minister edukacji Mołdawii w latach 2012-2015, ekonomistka z Harvarda z doświadczeniem pracy w Światowym Banku, po przegranej w wyborach prezydenckich w październiku tego roku oświadczyła, że jej potencjalni wyborcy, którzy mieszkają w Europie Zachodniej mieli o wiele mniej możliwości do oddania swego głosu w wyborach niż ci obywatele Mołdawii, którzy przebywają w Rosji. Działo się tak jej zdaniem, między innymi z powodu zbyt małej liczby lokali wyborczych. To pośrednio potwierdza, że w polityce Mołdawii coraz większą rolę może zacząć odgrywać kierunek zachodni; przewagę jednak wciąż zachowują zwolennicy zbliżenia ze Wschodem.

O ile mi wiadomo, politycy z Mołdawii, nawet ci, którzy są uważani za prorosyjskich, nigdy otwarcie nie opowiadają się za tym, aby zrezygnować z Naddniestrza. Jednak warto mieć na uwadze, że partie różnią się swoim poglądem na autonomię Naddniestrza. Umocnienie się prozachodnich nastrojów w przyszłości doprowadzi do ostatecznego rozwiązania tego problemu.

Zauroczenie Rosją w Mołdawii, Bułgarii i Estonii, mogą także zniwelować problemy gospodarcze z jakimi boryka się Federacja Rosyjska, i które negatywnie wpływają na jej wizerunek jako partnera politycznego. Warto również pamiętać, że w Estonii i Bułgarii partiami, które opowiadały się za integracją z Unią Europejską, były właśnie partie prawicowe i konserwatywne. Może dlatego, niezadowolenie z Unii wyborcy demonstrują oddając głosy na partie i polityków lewicy oraz centrum; w odróżnieniu od Polski, gdzie właśnie konserwatywni politycy przeważnie krytykowali integrację z Europą, na skutek czego niezadowolenie z polityki Brukseli doprowadziło do zwrotu ku tradycjonalizmowi i konserwatyzmowi.

Sympatie oraz antypatie w stosunku do Rosji w polityce europejskiej nie są pochodną poglądów polityków i deklarowanych programów ich partii. Zwolennicy zbliżenia z Moskwą są zarówno wśród polityków lewicy i prawicy (np. Marine Le Pen we Francji), objęcie władzy przez tych polityków będzie zwrotem w kierunku Rosji.

Być może w przyszłości, gdy władzę w Stanach Zjednoczonych obejmie nowy prezydent Donald Trump, dojdzie do zbliżenia pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem, na co podobno ma nadzieję prezydent Rosji Władimir Putin. Skutkiem takiego zbliżenia byłoby niewątpliwie wzmocnienie pozycji Kremla w Europie, ale zbyt wcześnie o tym mówić.

W każdym razie, żadna katastrofa po wyborach w Estonii, Bułgarii oraz Mołdawii na pewno się nie wydarzyła.

Walerii Saikowski
Specjalnie dla Fundacji Po.Int
Estonia, Tallinn


Walerii Saikowski – publicysta i dziennikarz pochodzenia polskiego, urodził się i mieszka w Estonii. Specjalizuje się w dziedzinie oświaty, polityki oraz stosunków międzynarodowych. Interesuje się historią oraz religiami Wschodniej Europy w tym Polski. Jest doktorantem na wydziale energetyki na Uniwersytecie technicznym w Tallinnie.